Zgodnie z komunikatem prasowym ze strony www.rf.gov.pl [1], Rzecznik Finansowy wytoczył powództwa przeciwko Raiffeisen Bank International AG z siedzibą w Wiedniu powództwo w związku ze stosowaniem przez bank nieuczciwych praktyk rynkowych. Według Rzecznika instytucja bezpodstawnie domaga się od Frankowiczów, których umowy zostały prawomocnie unieważnione „wynagrodzenia za korzystanie kapitału”.

Czego dotyczy sprawa

Z wyżej wymienionego komunikatu możemy dowiedzieć się, że z prośbą o interwencję zgłosili się konsumenci, którzy skutecznie wygrali walkę z bankiem. Umowa kredytu indeksowanego do CHF  została prawomocnie unieważniona przez Sąd a sam Raiffeisen ma domagać się od kredytobiorców niebagatelnej sumy 1,5 miliona złotych tytułem „wynagrodzenia za korzystanie z kapitału”. Jest to bez wątpienia suma przywracająca o zawrót głowy, która znacznie przewyższa wysokość przyznanego kredytu. Bank stoi na stanowisku, że skoro  kredytobiorcy otrzymali niejako kredyt bez kosztów to powinni mu to w jakiś sposób wynagrodzić.  Sam  organ ochrony konsumentów jednoznacznie wskazał, że roszczenia takie są w całości bezpodstawne oraz nie znajdują oparcia w przepisach prawa. Rzecznik postanowił skorzystać z kompetencji, które przyznaje mu Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym[2] umożliwiająca organowi wytoczenie powództwa przeciwko instytucji, która dopuściła się takiej nieuczciwej praktyki. 

 

Skąd pomysł na „wynagrodzenie za korzystanie z kapitału” ?

Chociaż sama konstrukcja takiego roszczenia nie jest żadną nowością,  to o samym pomyśle zrobiło się głośno przy medialnej sprawie Państwa Dziubak, w której także brak udział Raiffeisen jako pozwany. Było to postępowanie, w którym Sąd Okręgowy w Warszawie zadał głośne pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (sygn. C-260/18) i które zakończyło się finalnie korzystnie dla kredytobiorców. W swojej argumentacji banki upatrują podstaw ich tych roszczeń w oparciu o przepisy Kodeksu cywilnego regulujące kwestię bezpodstawnego wzbogacania oraz obowiązków samoistnego posiadacza. Odwoływanie się do tych konstrukcji jest jednak wątpliwą gimnastyką intelektualną. Po pierwsze ciężko mówić, żeby kredytobiorcy byli  jakkolwiek bezpodstawnie wzbogaceni, skoro umowa została uznana za nieważną w skutek nieuczciwego działania banku. (tj. w skutek wpisania do umowy postanowień, które pozwalałby bankowi na jednostronne kształtowanie kurs). Po drugie nie sposób stwierdzić od kiedy Frankowicze mieliby pozostawać w złej wierze skoro umowa najczęściej zostaje unieważniona dopiero na mocy samego wyroku (w języku prawniczym wyrok konstytutywny).

Oliwy do ognia dodał też ostatni wyrok Sądu Najwyższego w sprawie o sygn. V CSK 382/18. Co prawda sam judykat w przeważającej części wpisywał się w korzystną dla Frankowiczów linię orzeczniczą. Na ostatnich stronach uzasadnienia SN pozostawił jednak jako otwartą kwestię czy bankowi należy się jakiekolwiek wynagrodzenie za korzystanie z kapitału. Istotnym przy tym jest, że Sędzią sprawozdawcą w przypadku omawianego wyroku był Pan SSN Roman Trzaskowski, który był również autorem niekorzystnego dla Frankowiczów wyroku stanowiącego początek stosowania tzw. „wirusa wekslowego” (tj. próby uzupełnienia umowy kursem średnim NBP w oparciu o analogię do ustawy Prawo Wekslowe). Pogląd o możliwości stosowania takich analogii został jednak jednoznacznie odrzucony przez TSUE. Stanowiska Pana Sędziego, który jest przecież darzony ogromnym autorytetem w środowisku prawniczym nie można więc jednoznacznie utożsamiać z opinią wszystkich składów orzekających w Sądzie Najwyższym.

Co na to inne instytucje oraz orzecznictwo ?

Po stronie konsumentów zdecydowanie opowiedziały się jednak oprócz samego Rzecznika Finansowego również inne instytucje. W tym Prezes UOKIK, który w komunikacie z dnia 23.12.2019 r. zamieszczonym na stronie www.uokik.gov.pl [3] wskazał:

„Śledząc coraz częściej pojawiające się doniesienia o próbach nacisku przez banki na kredytobiorców kwestionujących ważność umów kredytowych ze względu na zawarte w nich klauzule abuzywne, nie widzę podstaw prawnych, aby były one uprawnione do żądania jakichkolwiek sum pieniężnych od swoich klientów, gdy sąd unieważni umowę. Przypominam, że przyczyną takiego orzeczenia jest stosowanie przez bank klauzul niedozwolonych, co narusza dobre obyczaje i interesy konsumentów. Nie może być zgody na to, że tylko konsumentów obciążają sprzeczne z prawem działania banków. W takiej sytuacji tylko klienci instytucji finansowych ponoszą konsekwencje, a bank nie ponosi żadnych, wręcz czerpie korzyści, mimo że stosował postanowienia abuzywne. Jest to ewidentne niezgodne z postanowieniami dyrektywy 93/13 dotyczącej nieuczciwych warunków umownych

Rzecznika Praw Obywatelskich natomiast stwierdził, że

„Roszczenia, których podniesienie zasygnalizował bank po ewentualnym unieważnieniu umowy (roszczenie o zwrot kwoty kapitału kredytu, w trybie określonym przez bank, o zapłatę wynagrodzenia za korzystanie z kapitału przez 11 lat, żądanie zapłaty odsetek czy roszczenie o zwrot nieruchomości na zasadach surogacji) nie tylko nie znajdują racjonalnych podstaw w przepisach prawa polskiego, ale są bezwzględnie sprzeczne z ratio legis Dyrektywy 93/13.” [4]

Korzystnie dla konsumentów orzekł również Sąd Apelacyjny w Białymstoku w wyroku z 20 lutego 2020 r. sygn. I ACa 635/19. Sprawa dotyczyła właśnie powództwa banku przeciwko konsumentom o „wynagrodzenie za korzystanie z kapitału” po unieważnieniu umowy. W orzeczeniu wskazano, że :

Wreszcie nie sposób w tym zakresie pominąć stanowiska, że brak jest podstaw do tego, by kredytobiorca w ramach rozliczenia nieważnej umowy na podstawie przepisów o nienależnym świadczeniu “płacił za korzystanie z pieniędzy”. (…)”

Sądy powszechne również nie podzielają więc „trefnej” argumentacji banku.

Co dalej ?

Oczywiście ze względu na zasadę niezawisłości sędziowskiej nie da się jednoznacznie określić, w którą stronę będzie się kształtowała linia orzecznicza. W moim przekonaniu podstawy prawne roszczenia o „wynagrodzenie za korzystanie z kapitału” stanowią bardzo subiektywną wykładnię przepisów Kodeksu cywilnego. Ciężko wręcz nie pokusić się o stwierdzenie, że jest to interpretacja oderwana od jakiejkolwiek rzetelnej argumentacji. W istocie wydaje się więc, że jest to bardziej „medialny starszak” skierowany do konsumentów którzy rozważają pozwanie banku. Oczywistym przecież jest, że kredytobiorcy zastanowią się dwa razy nad pójściem do Sądu jeżeli zostaną przytłoczeni natłokiem informacji o potencjalnych roszczeniach banków. 

 

 


[1] https://rf.gov.pl/sprawy-biezace/Rzecznik_Finansowy_pozwal_Raiffeisen_Bank_International__23214

[2] Ustawa z dnia 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowych

[4] https://www.rpo.gov.pl/pl/content/stanowisko-rpo-w-sprawie-kredytu-frankowego-panstwa-dziubakow


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.